Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspominki piernika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wspominki piernika. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 września 2016

Miesiąc z erpegiem,

Kochani!

Mamy (a w zasadzie mieliśmy, bo właśnie się skończył), po raz kolejny zresztą już, RPG a Day. Fajnie.
Tylko tematy w tym roku są… fajne. Niektóre. Tak z połowa.

Słuchajcie – część z tegorocznych zagadnień nie jest, moim zdaniem rzecz jasna, przesadnie interesująca – o ile opinia każdego z Was nt. tego jaki system uważacie za trudny do nauki, lecz warty by go poznawać jest dla mnie intrygująca i cenna (bo zawsze można się czegoś dowiedzieć lub chociaż kreatywnie nie zgodzić), to opisywanie swoich ulubionych sesji, bohaterów, scen… no jest trochę jak kwiatki z sesji.  Na wielu forach są takie tematy, lecz ich treść to zwykle nuda. Bo one są śmieszne w tamtym momencie, dla tamtych uczestników. Dlatego też oszczędzę Wam czytania jak to fajnie było grać w Wiedźmina na SWEX (a było).
Nie sądzę też, byście chcieli czytać o mojej postaci.

Przyjąłem zasadę, że odpowiadam an te pytania, na które chciałbym poznać odpowiedzi w Waszym przypadku.

czwartek, 20 sierpnia 2015

RPG-a-month - szesnastopak!

Szanowni!

Ponieważ w dalszym ciągu nie mam zamiaru zamęczać Was nadmiarem notek, to i tym razem dokonałem pewnej - niemałej dodajmy - kompresji. I upchnąłem odpowiedzi na szesnaście pytań w jednej notce. Przyznaję, że tym samym wyłażę nieco przed szereg - bo do końca miesiąca czasu niemało, ale akurat miałem wolne popołudnie i mogłem spędzić je nad klawiaturą. 
Podobnie jak poprzednio - pozwoliłem sobie pozmieniać treści niektórych pytań, bo w niektórych tematach nie mam zbyt wiele do powiedzenia. Zresztą sami propagatorzy i pomysłodawca akcji popierają taką zmianę pytań.
Pozostaje mi tylko życzyć Ci miłej lektury. 

sobota, 13 września 2014

Zagraj to jeszcze raz Sam II


Cześć.

Zapewne wielu z Was, czytając poprzednią część cyklu zastanawiało się nad jego celem. W sensie – są to scenariusze, które na rynku funkcjonują od tak dawna, że można już dostać je tylko w drugim obiegu. Spokojnie – do rzeczy nowszych dojdziemy później.
Po co zajmuję się tą archeologią? Z paru przyczyn. Po pierwsze – są to rzeczy o których pisało się ładnych parę lat temu, a nie każdy RPGowiec musi być na tyle stary, żeby pamiętać to i tamto. Poza tym – te kilka(naście) lat temu, to się na RPGa inaczej patrzyło.
I jeszcze jedno – o tych scenariuszach się pamięta. One wciąż funkcjonują. Na forum PEGa ludzie gadają niekiedy o starych scenariuszach do Hell on Earth (jakieś też się tu kiedyś pojawią), Fantasy Flight Games sięgało po legendę Wewnętrznego Wroga, by wypimpować swoją kolejną kampanię – a na forum wydawcy okazało się, że ludziska nie chcą kolejnej kampanii, chcę przerobienia starego Wewnętrznego Wroga na mechanikę trzeciej edycji. Po ilu latach? Po ćwierćwieczu? Dla mnie to dowód, że warto o nich gadać.
A co tam, powspominajmy razem.

Będą Spoilery!


poniedziałek, 1 września 2014

Zagraj to jeszcze raz Sam I

Czołem.

Tak wiem, słowa te nie padają w Casablance. Mnie zainspirował Seji swoim artykułem ze Spotkań Losowych.























Lubię prowadzić kupne przygody. Wiem, że wielu z Was również. Oczywiście, nie wszystko nadaje się do prowadzenia – czasami już w trakcie lektury widzisz, że to „nie chwyci” – albo nie podoba się Tobie, albo wiesz że nie podejdzie Twoim graczom, albo też autor położył sprawę. To też się zdarza, bo w końcu nikt doskonały nie jest. Czasami różne zawirowania sprawiają, ze tekst do AD&D staje się nagle scenariuszem do Warhammera, albo kolejną część kampanii pisze freelancer, który zupełnie inaczej widzi świat gr niż autorzy dotychczasowych scenariuszy w kampanii i prowadzi linię fabularną zupełnie inaczej niż zakładano pisząc pierwsze tomy. Albo autor przyznaje, że słabo ogarnia realia do których pisze, bo nawet jeśli prowadził już grę do której właśnie coś produkuje, to nie ruszał „tych klimatów”. Zdarza się. Terminy gonią, ludzkość czeka, trzeba coś napisać.
Ja sam zgromadziłem jakąś tam kolekcyjkę przeróżnych scenariuszy. Nie wszystkie prowadziłem. Dziś chciałbym rozpocząć taki mini-cykl, w którym pokrótce będę zajmował się co ciekawszymi tekstami. Zarówno tymi wydanymi osobno, jak i będącymi tylko dodatkiem do przeróżnych suplementów. Zaledwie kilka słów – czy prowadziłem, czemu nie (jeśli nie), jak wyszło. Ewentualnie jakieś uwagi na marginesie. Będzie trochę o starszych grach, trochę o nowszych. Ja lubię „starocie”, zresztą wiele z nich co jakiś czas na aukcjach przeróżnych się pojawia. A sądząc po cenach jakie osiągają, to tęsknota w narodzie jest mocna. Ciekawa spraw,
Na dzień dobry pogadamy o pierwszym Warhammerze. Tak, pojedziemy chronologicznie - od najstarszych materiałów jakie mam. One wciąż żyją w pamięci wielu z nas i fajnie jest czasem spojrzeć wstecz i zobaczyć co nas fascynowało te kilkanaście lat temu.


Spoilery będą. Z góry uprzedzam.

piątek, 29 sierpnia 2014

RPG a Month

Cześć!

Mija rok od pamiętnych 30 dni z Warhammerem.
I oto zjawiła się nowa inicjatywa, nie do Warhammera zawężona, a całokształt RPG obejmująca. Ja postanowiłem odpowiedzieć jednym, całkiem sporym jak mniemam, postem. Na niektóre z pytań nie wiem co odpowiedzieć, na inne odpowiem w paru słowach, a tylko przy co poniektórych się porozwodzę. Dlatego też uważam, ze jedna duża notka będzie przystępniejsza - co ja Wam będę spamował jednolinijkowcami. Bez sensu, prawda? Dlatego też przed Wami RPGaMonth.

czwartek, 21 sierpnia 2014

17 lat z mackami

Cześć.

Koleś z kalmarem na twarzy robi karierę. Został panem naszych serc, umysłów i portfeli. Słusznie? Kurcze, ciężko powiedzieć wielkiemu Cthulhu, że nie – zresztą i tak akurat śpi, więc nie usłyszy. Ale widzicie – ostatnio siedziałem sobie nad jakimś scenariuszem (do Weird War) i stoczyłem naprawdę poważną wewnętrzną walkę, by nie skonstruować fabuły wokół jednego z Lovecraftowskich bazyli.
Walkę przegraną zresztą.

Wiecie – jak dla mnie stwory z cthulystycznej mitologii są takim RPGowym odpowiednikiem koloru czarnego w modzie, który, jak się mawia, pasuje prawie zawsze i prawie wszędzie (i wyszczupla na dodatek). Tak samo jest właśnie z mackostworami – naprawdę ciężko znaleźć grę (chociaż jest to możliwe), gdzie nie dałoby się choćby niektórych z nich z powodzeniem wprowadzić. Jedyną granicą jest gust grających – np. nie miałem nigdy potrzeby wprowadzania ich do Młothammera – bo po co, ale kilku z co bardziej porąbanych mogłoby spokojnie ujść za pomioty chaosu po przejściach.
I zacząłem wspominać sobie swoje dotychczasowe doświadczenia z wtrynianiem Mitu Lovcratiańskiego do RPG jak również ogólnie z  ZC, samotnikiem z Providence i tak dalej. 

Wpis ma charakter wspominkowy, więc jakiegoś mega mięcha tu nie oczekujcie. Jeśli jednak chcecie cofnąć się wspomnieniami do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych i z mackami spędzonych eonów minionych, to gorąco zapraszam.